Zaznacz stronę

Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze! 🙂 Czyli marzenia, plany, wizje, a tu, dzień dobry, rzeczywistość.

Od ostatniego postu minęło prawie 9 miesięcy. Kto nas zna, ten wie, że Serock, mimo iż jest sielankowym miejscem do życia, po wielu dyskusjach został przez nas odrzucony na rzecz miejskich korków, smogu i hałasu. Wyszło na to, że większe z nas mieszczuchy niż by się wydawało – to tak pół żartem 😉 A całkiem na poważnie, powodów do pozostania na Wilanowie było niewiele, ale były to konkretne powody. Przede wszystkim odległości. Ale nie między Serockiem a Warszawą, tylko między Serockiem a południowymi powiatami mazowieckiego. Przeliczyliśmy, ile czasu w ciągu dnia spędzilibyśmy na objechaniu strategicznych punktów naszych biznesów, do tego koszt paliwa. Dołożyliśmy do tego koszt niani dla dziecka, a to jeszcze podparliśmy tym, jak długo w ciągu dnia nie widzielibyśmy córki. Doszła kwestia spacerów z psem, który wymaga sporo ruchu i wyszło na to, że albo rozciągnie się doba albo nie będziemy spać.

Dziś jest prima aprilis, ale to nie jest żart – dom w Serocku, ta nasza wymarzona idylla, został wystawiony na sprzedaż. Miejsce idealne dla osób, które albo nie muszą się dużo przemieszczać albo dla tych, którzy nie mają nic przeciwko temu. Miejsce dla amatorów sportów wodnych, bo 200 m w linii prostej od domu płynie Narew, a tuż za rogiem mamy Zalew Zegrzyński. (Zapomniałam dodać, że ja nie umiem pływać… W Narwi umoczyłabym co najwyżej dużego palca 🙂 Więcej o zaletach miejsca pisałam tu.

Dlatego jeśli szukacie dla siebie miejsca do spędzenia reszty życia w błogim spokoju, sprawdźcie link. Niekiedy okazja znajduje nas sama.

Ta strona wykorzystuje ciasteczka. Kliknij OK, by prawidłowo korzystać ze strony. Więcej informacji

Ciasteczka pozwalają Ci na wygodne korzystanie ze strony. Klikając "OK, zaakceptuj." zgadzasz się na powyższe. Jeśli nie wyrażasz zgody, zamknij tę stronę.

Zamknij.